Return to site

Dzwonię, żeby panią uwolnić

CZYLI KRÓTKI KURS PRZEBACZANIA

- Dzwonię, żeby Panią uwolnić - powiedziałem do kobiety, która zabiła moją matkę.​

Obwiniałem ją, że matka nie żyje. Obwiniałem matkę, że tak głupio zginęła. Obwiniałem siebie, że mnie przy niej nie było.

Jak tu komukolwiek przebaczyć?

Stało się

Historia wygląda tak. Moja matka 16 stycznia tego roku została potrącona przez samochód na przejściu dla pieszych. Pierwsi byli przy niej strażacy. „Spotkałem ją ostatnio, śmialiśmy się i wspominaliśmy stare czasy. Biła z niej bardzo pozytywna energia. Kiedy na naszym radiu usłyszałem o potrąceniu pieszego, nawet bym nie pomyślał że to ona“ - powie mi strażak, przyjaciel z dzieciństwa. Chłopaki zrobili wszystko, co mogli. Drugie było przy niej pogotowie, które zdążyło zawieźć ją do szpitala miejskiego. „Była w kontakcie, powiedziała jak się nazywa, a potem już traciła przytomność“ - powie mi zmęczony ratownik. Trzeci byli przy niej lekarze. „Próbowaliśmy ją ustabilizować, żeby przewieźć dalej. Tu nie dalibyśmy rady z takimi obrażeniami wewnętrznymi“ - powie mi smutna lekarka. Lista obrażeń rzeczywiście zajmie potem całą stronę w protokole sekcji. Erka czekała pod szpitalem prawie 2 godziny. Na próżno. Czwarci przy matce byli nienawistnicy. Ktoś przysłał mi link do komentarzy w internecie: „Niech ma baba nauczkę“, „To na pewno wina tej starej“, „Łarzom takie babska i nie przepuszczom auta!“. W końcu jako piąta przy matce zjawia się śmierć. Ja jestem dopiero po niej. Nie pasuje mi ta kolejność. Obwiniam siebie, że mnie przy niej nie było. Obwiniam kierowcę, o którym nic wtedy nie wiem. Obwiniam strażaków, ratowników, lekarzy, nienawistników i samą śmierć. Koszmar.

Jak się uwolnić

Obwinianie jest ustawione w naszych głowach domyślnie. Po pierwsze jest łatwe. Po drugie jesteśmy niewolnikami myślenia przyczynowo-skutkowego. Zawsze szukamy winnych i rozpamiętujemy inne możliwości. „To przez nią, przez niego, przeze mnie, przez to, przez tamto. Gdyby tylko to, gdyby tamto“. I tak w kółko. Takie obwinianie ma jedną zaletę: układa nam świat i czyni pozornie logicznym. Poza tym same wady: zajmuje myśli, psuje emocje, zamyka na ludzi i świat, zatruwa życie. Obwinianie siebie i innych to paraliżująca emocja. Jak się uwolnić? Jak ja się uwolniłem?

Przyjąć do wiadomości, że jest jak jest. To nie musi oznaczać ani akceptacji, ani pogodzenia z sytuacją. To tylko nawiązanie kontaktu z rzeczywistością, z faktami. Jest jak jest i nie będzie inaczej. Moja matka nie żyje. Samochód potrącił ją na przejściu. Umarła wskutek nieszczęśliwego wypadku, spowodowanego przez młodą kobietę, która odważnie wzięła odpowiedzialność za swój błąd.

Poszukać swojego pokoju 237. Pamiętacie „Lśnienie“, książkę Kinga albo film Kubricka? Pokój 237 mieści najstraszniejsze demony i lęki. Każdy ma taki pokój w sobie. Co mnie przeraża? Co boli najbardziej? W jakie swoje zakamary nie chcę zaglądać? Trzeba wziąć głęboki oddech i wejść do tego pokoju, czyli poszukać źródła największego bólu czy lęku i się z nimi zmierzyć.

Mój największy ból dotyczył umierania Mamy. Że przez kilka godzin była sama ze swoim przerażeniem. Co czuła? Co myślała? Mnie to zwalało z nóg. Żeby nazwać swój pokój 237 poprosiłem o pomoc zawodowca, moją wielką przyjaciółkę, a przy okazji psychiatrę i psychoterapeutkę. Jedna rozmowa rozbroiła bombę. Warto korzystać z pomocy. Warto wsparcia udzielać.

Znaleźć oparcie w swoich wartościach. Przypomnieć sobie, co jest dla nas ważne. W imię czego chcemy żyć i działać? Dla mnie to miłość, wiara w ludzi, zaufanie, nadzieja, otwartość i wspieranie innych. Ale przede wszystkim miłość do córki. Jak jej kiedyś o tym wszystkim opowiem?

Wybrać: przeszłość albo przyszłość. Zdecydować, w którą stronę patrzę. W tył czy w przód. Czy skupić się na tym czego już nie ma, czy na wszystkim, co jeszcze może być?

Otworzyć się na siebie i innych. Skontaktować się ze sobą, skontaktować się z ludźmi. Nie bać się rozmowy. Odważyć się. Niczego nie zakładać. Iść za swoim przeczuciem. Czułem, że będę chciał nawiązać kontakt z tą kobietą, że ona też może potrzebować zrozumienia, dobrego słowa, wsparcia.

Uwolnić siebie, uwolnić innych. Dać wszystkim odetchnąć. Zauważyć i docenić dobro.

Mądrale mówią, że przebaczanie uwalnia od złych emocji: złości, wstydu, lęku. Że uwalnia OD czegoś. W praktyce przebaczenie uwalnia DO czegoś. To wielka różnica. Mnie uwalnia do spokoju, miłości, do życia i przyszłości. Tego samego chcę dla innych.

- Dzwonię, żeby Panią uwolnić - powiedziałem do kobiety, która zasługuje na szacunek, zrozumienie i przebaczenie.

Ta rozmowa była nam obojgu potrzebna. Jestem Pani wdzięczny, że nauczyłem się przebaczać. Chciałem uwolnić nas oboje. A może nas troje, prawda Mamo?

POST SCRIPTUM

Dostałem do tej pory kilka pytań na priv, czy wspieram w przebaczaniu. Tak, wspieram. Od wczoraj lepiej.

Warszawa-Mysłowice, 17 lipca 2020

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly